Listy do Emilki

Promocja!

Listy do Emilki

(9 opinii klienta)

25,00 


Autor: Andrzej Głowacki
Tytuł: Listy do Emilki
Format B5, oprawa twarda, 100 stron.


Książka początkowo opowiada historię zakochania, a następnie wyjaśnia, dlaczego jesteśmy tacy, a nie inni, czym jest miłość, nienawiść, pożądanie, wiara w Boga, śmierć.


Kategoria:

Główny bohater książki – dojrzały mężczyzna o dobrym sercu – jest zauroczony urodą dwudziestoletniej Emilki, która pomaga mamie sprzedawać owoce i warzywa na targu. Początkowo mężczyzna rzadko robi u kobiet zakupy. Jest powściągliwy i trochę stremowany. Dyskretnie obserwuje Emilkę, jak z podziwem obserwuje się małe dziecko, ptaszka, wiewiórkę. Dziewczyna jest nieśmiała i niewiele mówi. Za to między matką a mężczyzną szybko zawiązuje się serdeczna znajomość. Coraz częściej, a w końcu co targ, czyli trzy razy w tygodniu bohater odwiedza mamę i córkę. Przy okazji przynosi Emilce coś zdrowego na śniadanie, ciekawą książkę, wartościowy film dokumentalny. Ujmuje go dziewczyny uroda, skromność i nieśmiałość. Po dwóch latach odwiedzin, które zawsze przebiegają w serdecznej atmosferze, mężczyzna zakochuje się w dziewczynie. Niczego wielkiego się nie spodziewając, nic nie oczekując, pisze do niej ciepły list, w którym opisuje swoje emocje. Sądzi, że sprawi nim dziewczynie przyjemność. Zostaje jednak przez mamę nieprzyjaźnie potraktowany. Jest tym zaskoczony. Trudno mu zrozumieć, że po serdecznym, niewinnym liście z osoby, która do tej pory była wyjątkowo mile widziana, stał się wrogiem. Zaprzestaje odwiedzać kobiety. Zakłada konto na portalu społecznościowym, by trochę z Emilką porozmawiać. Chcę jej pokazać, że nie jest przestępcą, zboczeńcem, tylko normalnym człowiekiem…

Osoby, które jeszcze nie tak dawno cieszyły się z każdego spotkania, z powodu jednego serdecznego listu zaczęły się unikać. To dziwne, zaskakujące i smutne, jak czasami niewiele trzeba, by sympatia przerodziła się w antypatię, miłość zmieniła się w nienawiść, a przyjaciel stał się nieprzyjacielem. Szukanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak trudno jest zrozumieć zwyczajne, wszystkim znane emocje, a zarazem tak łatwo się do kogoś uprzedzić, było siłą napędową przy pisaniu tej książki.

Wielu dramatów można by uniknąć, gdyby ludzie byli o drobinę bardziej wyrozumiali. Każdego dnia na świecie setki osób odbiera sobie życie z powodu nieodwzajemnionego zakochania, braku tolerancji i niezrozumienia.

Listy do Emilki opowiadają o pięknych, czasami mało znaczących ulotnych chwilach, a zarazem poruszają wiele ważnych problemów. Między innymi mówią o tym, że ludziom bardzo łatwo przychodzi ocenianie innych i czasami z uczciwego człowieka potrafią zrobić przestępcę.

W moich Listach jest trochę piękna i trochę dramatu. Takie właśnie najczęściej jest nasze życie.


Kilka słów na temat odbioru mojej książki

Pierwszą opinię na temat Listów usłyszałem od jednej z korektorek. Po ich przeczytaniu spontanicznie, na gorąco napisała: „Miał Pan rację, pisząc w pierwszym mailu, że napisał Pan piękną książkę – bo jest piękna”. Po zakończeniu korekty, przy jej odsyłaniu dodała: „Cóż za piękny i przyjemny literacki spacer! Czytało się jak Prousta ze szczyptą Nabokova. Było mi bardzo miło poznać kawałek tak smakowitej literatury. Cieszę się, że Pan do mnie napisał”.

Oczywiście nie ma książki, która by się wszystkim podobała. Moja zwykle nie podoba się osobom skłonnym do uprzedzeń, bardzo młodym, głęboko religijnym, a także miłośnikom lekkiej lektury i tatuaży :).

Pomimo odmienności opinii na prawie wszystkie patrzę z ciekawością i sympatią. Zdarzają się jednak opinie wypełnione po brzegi negatywnymi emocjami. Dla mnie, jako autora, jest to bardzo zastanawiające, ponieważ takie emocje nie mają nic wspólnego ze mną i z moimi odczuciami, które towarzyszyły mi przy pisaniu. Oczywiście są one ludzkie – wynikają z ludzkiej natury. Dlatego zawsze staram się zrozumieć autorów takich recenzji. Próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego zareagowali tak, a nie inaczej, dlaczego w wielu opiniach przekręcane są fakty.

Czy osobę zakochaną, wysyłającą raz na jakiś czas serdeczny list można nazwać stalkerem? Moim zdaniem nie. Po pierwsze w wysyłaniu miłych listów nie widzę nic złego, po drugie, na portalach społecznościowych bardzo łatwo można zablokować niechciane wiadomości.

Choć bohater był za każdym razem bardzo zdziwiony nałożoną na niego blokadą, żadnej nie próbował obejść: nie założył nowego profilu, nie kontaktował się przez Instagram, nie wysyłał listów na adres domowy. Uczucie sympatii nie wygasa na zawołanie i z potrzeby wewnętrznej bohater pisał kolejne listy, ale już tylko dla siebie. Te niedoręczone znajdują się w rozdziale III i epilogu.

Wysyłanie listów trwało trzy tygodnie – pomiędzy 7 a 28 marca. Tylko kilka zostało doręczonych przed i po tym okresie. Te późniejsze były wysyłane w celu pojednania.

Chociaż tak wyglądają fakty przedstawione w książce, wielu czytelników uważa bohatera za stalkera, a nawet przestępcę, psychopatę. Natura ludzka się nie zmieniła. Ciągle są ludzie, którzy w kontaktach z innymi kierują się uprzedzeniami, czyli trwałymi silnymi negatywnymi emocjami. To właśnie takie emocje prowadziły do linczów, palenia ludzi na stosach, prześladowania kolorowych, żydów i mniejszości seksualnych. Jedna z czytelniczek, która zrozumiała moją książkę jak mało kto, w prywatnej wiadomości tak mi napisała:

„Nie mam pojęcia co ci wszyscy ludzie mają z tym stalkingiem, i dlaczego w prawie każdej opinii jest coś na ten temat. Dla mnie stalker to ktoś kto mnie śledzi, grozi mi, prześladuje […]. W Pańskiej książce nie ma o tym ani słowa. Druga sprawa, która ujęła mnie w Pana książce to to, jak Pan dbał o tą młodą dziewczynę. Przynosił jej śniadanie, książki, płyty i różne drobiazgi. Wiem, że to przejaw dobrego serca […]”.

Już w pierwszym liście z 14 lutego 2017 jest napisane:
Początkowo dawałem Pani prezenty bardzo nieśmiało. Dopiero to, że Pani mama nigdy nie uważała ich za coś niestosownego – przeciwnie, zawsze okazywała radość – ośmieliło mnie i z czasem przynoszenie czegoś dla Pani stało się miłym dla obu stron zwyczajem.

Fragment listu z 21 marca 2017:
Pod koniec ubiegłego lata w Pani obecności doszło do sympatycznego zdarzenia. Mama – z uśmiechem na twarzy wskazując na mnie – powiedziała do znajomej, która przyniosła Wam w termosie kawę: Ten pan był pierwszy. Od dwóch lat co targ przynosi coś Emilii.

Fragment listu z 5 września 2017:
Niejednokrotnie czułem się jej słowami zakłopotany, choćby wtedy, gdy w obecności wielu osób – w tym również Pani – głośno mówiła: Ale Emilia ma z panem dobrze.

Powyższe fragmenty listów wyraźnie wskazują, że bohater nigdy nie narzucał się dziewczynie. Przeciwnie, do jej adorowania był przez dwa lata zachęcany. Dlatego uważam, że potraktowanie go w tak bezduszny sposób było zbrodnią :). Na szczęście nasz bohater jakoś to przeżył i wszystko wszystkim wybaczył :).

Mężczyzna doskonale zdawał sobie sprawę z różnicy wieku, jaka dzieli go i dziewczynę i że ma ona swoje życie i chłopaka. Nie próbował tego zmienić. Chciał jedynie od czasu do czasu móc na dziewczynę z daleka popatrzeć i napisać do niej kilka miłych słów.

Niektórzy chyba nie rozumieją, że można kogoś bardzo lubić czy kochać, nie oczekując niczego w zamian. Doszukują się w bezinteresownych, pięknych uczuciach podstępu, egoizmu i zboczenia. Co złego jest w tym, że człowiek mówi drugiemu, że go lubi, czy kocha? Czy musi stać za tym jakiś interes?

Po przeczytaniu wielu niezgodnych z faktami podanymi w książce skrajnie negatywnych opinii myślę, że w naturze ludzkiej tkwi instynktowna potrzeba – zaobserwowana u wielu gatunków zwierząt – posiadania wroga i pastwienia się nad nim. Historia ludzkości chyba to spostrzeżenie potwierdza.

Gdy ktoś rzuci oszczerstwo, zawsze znajdą się tacy, co chętnie się do niego przyłączą. Do nich z kolei dołączają następni. W ten sposób szerzą się uprzedzenie i nienawiść. Zarażają one umysł od umysłu niczym wirus.

Z silnymi emocjami nie da się wygrać. Człowiek – nieważne jak bardzo byłby uczciwy, dobry i inteligentny – zaatakowany przez osoby owładnięte negatywnymi emocjami jest bezsilny. Właśnie dlatego napisałem książkę o ludzkich charakterach i ludzkich emocjach, która zmusza do myślenia. Cieszę się, że są osoby które dobrze ją zrozumiały. Mam nadzieję, że z czasem lepiej zrozumieją ją także ci, którzy po pierwszym, powierzchownym przeczytaniu są do bohatera książki silnie nieprzyjaźnie nastawieni.

Po pełnych niezrozumienia i nietolerancji reakcjach łatwo dojść do wniosku, że ludziom nie warto ufać i się zwierzać. Jednak wraz z reakcjami mądrymi, życzliwymi – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – powraca wiara w ludzi :).

Istnieje wiele związków z dużą różnicą wieku. Rekordzistą był chyba Andrzej Łapicki. Jego partnerka była o 60 lat młodsza. Jimmy Page miał, a może nadal ma, partnerkę młodszą o 50 lat. Marek Konrad jest starszy od żony o 38 lat. Podobnych przypadków jest bardzo wiele.

Jednak w Listach do Emilki nie chodzi – jak myśli wielu czytelników – o walkę o dziewczynę, o związek z nią. W Listach chodzi o obronę ludzkiej godności. Mama Emilki przez dwa lata przymilała się do bohatera, zaś po ciepłym liście do jej córki zrobiła z niego potwora. Dlatego mężczyzna chciał z dziewczyną nawiązać kontakt, zwyczajnie porozmawiać, by zobaczyła w nim normalnego człowieka.

Emilka nigdy nie okazała nawet cienia jakiejkolwiek niechęci do bohatera. Przeciwnie, bardzo liczne pozytywne reakcje swojej mamy zawsze akceptowała. Również wszystkie podarunki od bohatera – a były ich dziesiątki – zawsze chętnie przyjmowała. Nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, że po dwóch latach takiej znajomości bohater napisał do dziewczyny serdeczny list, a gdy jej mama nagle zrobiła z niego wroga, chciał z dziewczyną przez publiczny profil na portalu społecznościowym trochę porozmawiać – pokazać, że nie jest demonem, tylko człowiekiem. Doszukiwanie się w zachowaniu bohatera czegoś złego i to przez tak dużą ilość wykształconych, oczytanych osób, świadczy o sile i skali ludzkich uprzedzeń – o potędze negatywnych, ślepych emocji.

Z taką falą uprzedzenia, złośliwości i nienawiści, jaka spotkała mnie ze strony niektórych czytelników, nigdy wcześniej się nie spotkałem. Pewna sympatyczna, inteligentna dziewczyna tak to skomentowała: „Nie będę czytać tych opinii nakanapie. Widzę od razu, że wyzywają tam Pana od stalkerów i chorych na umyśle. Nie mam zdrowia na taką polemikę. Uprzedzonych ludzi się nie przekona”.

Moja książka właśnie opowiada o sile ludzkich uprzedzeń. W zderzeniu z nimi setki rozsądnych, logicznych słów wyjaśnień zupełnie nic nie znaczą…

  1. Jolka

    Serdecznie dziękuję autorowi za otrzymany egzemplarz książki.

    Przeczytałam ją z niebywałą przyjemnością. Dlaczego? Bo niewielu już dzisiaj w naszym otoczeniu takich ludzi. Niespotykanie dobrych. Ciepłych, empatycznych, bezinteresownie życzliwych, obdarowujących znajomych drobnymi podarunkami z dobrego serca, dla samej przyjemności dawania. Takie cechy posiada bohater powieści, autor tytułowych listów pisanych do dwudziestoletniej Emilki.

    Osaczeni wszechobecną nienawiścią, kierowani uprzedzeniami i stereotypami, podsycanymi przez wszelakie media i polityków nie umiemy właściwie odczytywać gestów i słów, które kierują do nas inni ludzie. W uśmiechu i spojrzeniu doszukujemy się fałszu, nieczystych intencji, a zainteresowanie swoją osobą bierzemy za ograniczanie naszej przestrzeni, przekraczanie granic naszej prywatności. Natomiast skądinąd młodym osobom, a taką jest adresatka listów, nie przeszkadza fakt uzewnętrzniania światu każdej, nawet najdrobniejszej intymnej chwili swego życia na popularnych portalach społecznościowych.

    Nie wiem, co w XXI wieku jest bulwersującego w tym, że dojrzały mężczyzna oczarowany jest młodą dziewczyną? Że zakochuje się w jej buzi, podoba mu się dziewczęca nieśmiałość i prostota? Pisze do niej listy? Przecież jeszcze dwie dekady temu tylko w ten sposób wiele par korespondowało ze sobą. A wszystkie listy są miłe, pełne szacunku i admiracji dla urody dziewczęcej, która tak zakręciła w głowie bohaterowi. Emilka powinna je trzymać w szufladzie pod kluczem i przechować do starości, by cieszyć się faktem, jak bardzo była w młodości podziwiana. Jeśli w listach znalazło się parę życiowych wskazówek, parę mentorskich uwag, to dobrze. Bohater swoje przeżył, ma doświadczenie, więc może warto posłuchać. Pan Andrzej pisze komentarze na profilu dziewczyny na Facebooku? Jeśli są przyjemne, oznaczane serduszkiem, to też nie powód do skreślania kogoś z listy znajomych. Emilka, jej siostra i matka, wcześniej miło konwersujące w czasie zakupów na targu, odcinają się od bohatera, a chłopak Emilki daje mu to do zrozumienia aż nadto dosadnie. Ufam, że młodzieniec jest równie dobrym mężczyzną i wiernym wielbicielem.

    W samych listach, wykazując się wielką erudycją, autor zawarł takżę sporą dawkę wiedzy o mechanizmach rządzących życiem człowieka. Ujął mnie stosunkiem do pracy, do kobiet i matek. Napisał to w sposób, którego próżno teraz szukać, nawet w Kościele.

    Książka Pana Andrzeja Głowackiego nie jest lekturą prostą, a może być przez wielu, zwłaszcza młodszych czytelników odczytana całkowicie na opak. Czytelnik musi być dojrzały, by ją pojąć. To głęboko humanistyczna lektura, pisana przez człowieka, który kocha ludzi. I za to dodaję gwiazdkę.

  2. Anna

    Jeszcze nie tak dawno listy były jedyną formą przekazu myśli na odległość. Ich pisanie było czymś bardzo powszechnym. Byli tacy, co pisali je codziennie. Najczęściej listy pisano do rodziny i znajomych, a w szczególności do bliskich sercu osób, wyrażając w nich swoje przywiązanie, adorację, miłość. Na wiadomości zamieszczone w listach czekało się z niecierpliwością, a otwieraniu koperty zwykle towarzyszyła wielka radość. Dopiero teraz, we współczesnym skomputeryzowanym świecie tradycyjne odręczne listy piszę się bardzo rzadko.

    Do przeczytania książki autorstwa Pana Andrzeja Głowackiego pt. ”Listy do Emilki” zachęciło mnie jej streszczenie. Historia głównego bohatera wydała mi się nietypowa i ciekawa.

    Czytając Listy, dostrzegłam w bohaterze dojrzałego człowieka, który przekonuje się na własnej skórze, jak wygląda realny świat, w którym okazywanie dobroci, wrażliwości, miłości, a także chęć niesienia pomocy jest czasami postrzegane na opak. To smutne, że w naszym współczesnym świecie liczą się głównie pieniądze, sława, uroda i sztuczny uśmiech.

    W trakcie czytania Listów do Emilki odnosiłam wrażenie, że główny bohater to jeden z najkulturalniejszych mężczyzn na świecie. Jawił mi się on jako doskonały obserwator życia, posiadający ogromną wiedzę o świecie, tolerancyjny, nieco nieśmiały, szanujący ludzi, zwierzęta i wszystko, co go otacza.

    W opisanej historii moją uwagę zwróciła dziwna, niezrozumiała postawa mamy Emilki. Przez długie miesiące była miła dla mężczyzny. Przyjmowała od niego liczne prezenty dla swojej córki. Po pierwszym liście mężczyzny zamiast spróbować rozwiązać zaistniały problem, jeszcze go zaogniła. Nie uspokoiła swojej córki i nie napisała ani słowa do mężczyzny. W żaden sposób nie próbowała wyjaśnić nieporozumienia, a wyjaśnienia mężczyzny ignorowała. Emilka okazała się chyba zbyt młoda i zbyt nieśmiała, aby prawidłowo ocenić sytuację i intencje mężczyzny. W tej ocenie powinna pomóc jej mama, która przecież przez dwa lata lubiła mężczyznę.

    Uważam, że nie można winić głównego bohatera za to, że podczas częstych zakupów zakochał się w dziewczynie. Cóż złego jest w tym, że nie oczekując niczego w zamian, pragnął się z nią zaprzyjaźnić? Z każdym można rozmawiać, wymieniać się doświadczeniami i dzielić wspólne pasje.

    Autor w swojej w książce podaje przykład na to, że miłość nie zna granic. W jednym z listów w ciekawy sposób opisuje swój związek z dużo młodszą od siebie dziewczyną. Ukazuje też zwykłą sympatię, która kiedyś łączyła go z młodą sprzedawczynią. Dlaczego więc w przypadku Emilki sprawy potoczyły się niespodziewanie, dziwnie, inaczej?

    Książka zawiera krótki prolog, trzy rozdziały oraz długi epilog. Listy pisane są ładną, zrozumiałą polszczyzną. Czytało mi się je lekko, z przyjemnością.

    Dodatkowymi atutami książki jest kremowy szlachetny papier, duża wyraźna czcionka oraz twarda okładka nadająca książce elegancki wygląd.

    Polecam przeczytanie tej książki.

  3. Ewelina Czytalska

    Na samym wstępie chciałabym podziękować autorowi za podarowanie egzemplarza jego książki do zrecenzowania, co czynię z wielką przyjemnością.

    Licząca sobie niewiele ponad sto stron książka pod tytułem „Listy do Emilki” to pozycja przeznaczona dla dojrzałego czytelnika. Nastoletni młody człowiek nie będzie w stanie w pełni pojąć całej historii w niej zawartej, a co najważniejsze zrozumieć. Fabuła nie jest jakoś szczególnie rozbudowana. Całość skupia się na listach pisanych początkowo odręcznie, a później przez Facebooka. Historia przedstawia dojrzałego mężczyznę imieniem Andrzej, który zakochuje się w dużo młodszej od siebie dziewczynie Emilii. Emilkę poznaje na targu, gdzie codziennie robi zakupy spożywcze. Dziewczyna jest córką właścicielki stoiska i pomaga mamie w codziennej pracy. Jako stały klient targu jak i tegoż właśnie stoiska jest rozpoznawany i lubiany. Zawsze uprzejmy i pogodny. Typ człowieka z sercem na dłoni. Uważany jest za takiego, dopóki nie odważy się wyznać swych uczuć w liście do Emilii.

    Emilia ma dwadzieścia lat, jest dorosłą młodą kobietą i pewnego dnia otrzymuje miłosny list od dobrze jej znanego klienta. Kiedy tylko przeczyta list rozpętuje się niemała burza. Nagle uprzejmy i pogodny Andrzej staje się wrogiem publicznym. Wrogość bije od właścicielki straganu, poinformowanej przez córkę o liście. Wrogość bije także od adresatki listu, tak jak i od jej siostry bliźniaczki. Na tym jednak się nie kończy. Wilkiem patrzą na niego inni sprzedawcy na targu, bowiem wieść o napisanym liście obiegła lotem błyskawicy wszystkich znajomych. Jak zatem odnaleźć się w takiej sytuacji? Kiedy nagle ludzie zaczynają patrzeć na Ciebie przez pryzmat zboczeńca.

    Co jest złego w tym, że starszy mężczyzna zakocha się w dużo młodszej od siebie kobiecie i wyzna jej to w formie grzecznego listu? Do niczego nie namawiał, niczego nie oczekiwał w zamian, chciał tylko by wiedziała. Nic nie musiało się zmieniać myślał, że sprawi tym przyjemność Emilce i nic ponad to. Oliwy do ognia dodawała, co jakiś czas matka dziewczyny. Swym dwuznacznym zachowaniem pozwoliła, aby jej słowa zostały opatrznie zrozumiane. Ludzie zaprzyjaźnieni z kobietą byli w szoku. Nie szczędzili niemiłych słów pod adresem mężczyzny. Późniejsza postawa kobiety świadczy jedynie o tym, iż zazdrościła córce adoratora, mając wcześniej nadzieję, że to właśnie w jej kierunku padną słowa z listu. Jednym słowem rozegrał się tam dramat.

    Napisałam, że nastoletni młodzi ludzie nie zrozumieją treści książki, ponieważ też jeszcze niedawno byłam w wieku dziewczyny i myślę, że podobnie mogłabym zareagować. Nie zdobyłabym się jednak na taką wrogość, tym bardziej, że znam tego mężczyznę dobrych parę lat i nigdy nie zaobserwowałam u niego przejawów agresji czy namolnych propozycji. Odwykliśmy od miłego zachowania mężczyzny względem młodej kobiety. Teraz przejawy sympatii odbierane są jako stalking, co jest według mnie krzywdzącym stwierdzeniem, ponieważ sytuacje opisane w książce nie noszą jego znamion. Wiedząc, że skrycie kocha się we mnie klient było by mi bardzo miło i nie potępiałabym go za to. Ma do tego przecież prawo. Miłość dojrzałego mężczyzny do dużo młodszej od niego kobiety nie jest zjawiskiem obcym. Istnieje na całym świecie. Jest to normalne lecz rzadko spotykane. Młodzi ludzie kierują się w życiu innymi priorytetami. Żyją ogarnięci non stop przez silne emocje i co innego jest dla nich ważne na tym etapie życia. Dopiero z wiekiem można docenić wartość otrzymanych listów i w pełni zrozumieć nadawcę.

    Książka i same listy są niezwykle wartościowe. Początkowo pisane o zrodzonym uczuciu, później pisane we własnej obronie, żeby w końcu mogły przerodzić się w różne zaczerpnięte z życia momenty mówiące czym jest miłość, nienawiść, pożądanie, wiara w Boga, śmierć. Możemy dowiedzieć się co nie co o bohaterze i postawić się na jego miejscu. Myślę, że to wszystko jest oparte na autentycznych wydarzeniach. Zachęcam do zapoznania się z lekturą. Zmusza do refleksji, do głębszego analizowania słów. Listy napisane są pięknym językiem. Grzeczne i szarmanckie, odnoszące się z szacunkiem do adresatów. Książka jest smutna. Pokazuje w jakim dziwnym świecie żyjemy, gdzie jednemu człowiekowi do drugiego jest bardzo daleko, gdzie człowiek wyznający najzwyczajniej w świecie swoje uczucia jest traktowany jak ktoś nienormalny. Przykre lecz niestety prawdziwe.

  4. wybrana84

    Książka inna niż wszystkie

    Tak jednym zdaniem podsumowałabym tę książkę.
    Uwagę przykuć może niby zwykła, ale piękna okładka koperty. Tak rzadko w dzisiejszych czasach ktoś jeszcze pisze listy… Takie zwykłe, na papierze, długopisem. A właśnie w takich listach możemy poczuć te prawdziwe emocje, emocje takie inne niż wszystkie.
    Warto zadać sobie pytanie – „czy warto pisać listy?”. Wszakże wyrażają one nasze emocje, przemyślenia, wyznają uczucia, których prosto w twarz wstydzilibyśmy się powiedzieć. Ale czy nie zawstydzają?
    Tak też jest w tej książce. Autor ciekawie skompletował kilkanaście listów pisanych do młodej kobiety. Choć sam jest od niej o wiele starszy, pisze do niej po prostu to co czuje.
    Jak wiele rzeczy, odczuć, czy emocji można wyczytać z kilku zdań napisanych w liście. Niestety, nie każdy zrozumie to tak jak powinien. Niektórzy odbiorą to złośliwie, natarczywie, czy nawet z podtekstem erotycznym.
    Nie każdy człowiek w dzisiejszych czasach potrafi uszanować to, co inny chce nam powiedzieć, przekazać. Niektórzy będą nawet zniesmaczeni, zapytają „po co On do choinki jasnej jej to pisze?!”.
    Na tym (moim zdaniem) polega właśnie fenomen tej książki.
    Ta książka nie jest łatwą książką. Albo inaczej – nie będzie łatwą książką dla tych, co nie potrafią wejrzeć w głąb treści pisanych listów.
    Nie wszystko musi być czymś zabarwione. Nie każdemu muszą te listy się podobać. Jednakże, kiedy spróbujemy na te opisy spojrzeć z innej perspektywy – wtedy dostrzeżemy to ukryte piękno, to przesłanie, te proste słowa…
    Nie każdy ma odwagę pisać listy. Za to wielkie brawa dla autora, że poruszył taki niby prosty, acz nietypowy temat. Nie bał się wyśmiania, czy nazwania „natarczywym staruchem”.
    Jednak odczucia, które chciał przekazać – nie zawsze były odbierane tak jakby chciał. Różne emocje możemy dostrzec u nadawcy, jak i u odbiorcy. Nie zawsze są one zespolone w tym samym temacie. Ale wiele możemy poczuć, zrozumieć – co chciał autor nam przez to pokazać, opisać, dać do zrozumienia…

    Za możliwość przeczytania książki, oraz za przesłanie jej egzemplarza bardzo serdecznie dziękuję autorowi – panu Andrzejowi Głowackiemu 😊 @listydoemilki

  5. Kinga

    Czym właściwie jest miłość?

    Książka pt. „Listy do Emilki” jest krótką, bo zaledwie liczącą 100 stron powieścią. Krótka recenzja podana z tyłu w doskonały sposób opisuje o co chodzi w książce.

    Cała powieść złożona jest z listów pisanych do pani Emilki, Małgosi lub Ani. Chociaż zasadniczym odbiorcą ma być zawsze Emilka. Cała historia zaczyna się od zakochania. Ale nie byle jakiego zakochania, typowo młodzieżowego znanego nam już z tak licznych książek. Tym razem zakochuje się prawie sześćdziesięcioletni mężczyzna w młodziutkiej dwudziestolatce. W listach opisuje, że każdy jego ruch jest wycelowany w opiekę nad Emilką. Przynosi jej świeże warzywa, troszczy się. Jednak początkowo nie wyjawia swoich uczuć. Dopiero po pewnym czasie wyznaje w jednych z listów, że tak się stało. Mimo iż wcześniej był on bardzo serdecznie przyjmowany przez rodzinę Emilki od tej pory to się zmienia. Mama, która prowadzi targ nie jest już tak pozytywnie nastawiona do ponad dwa razy starszego od jej córki mężczyzny. Emilka przestaje odbierać listy, nie przyjmuje jego zaproszenia do znajomych. Stara się zdystansować.

    Prawdę mówiąc pan Andrzej, bo tak ma na imię bohater powieści nie jest złym człowiekiem. Chociaż czasem jego słowa szokowały mnie. Byłam zaskoczona i zniesmaczona niektórymi historiami, choć po głębszym zastanowieniu dochodziłam do wniosku, że nie miał nic złego na myśli, a każdy jego ruch jaki wykonywał względem młodszej kobiety był w gruncie…dobry. Według mnie w książce pokazano też różnice między pokoleniem młodych i pokoleniem starszych. Niektóre zachowania, które dla mnie jako dla osoby młodej są obecnie niezbyt akceptowalne, dla starszej osoby są jak najbardziej normalne.

    Potem historia przyjmuje nieco inny obrót. Zaczyna wyjaśniać kim jest człowiek, czemu wykonuje takie, a nie inne ruchy, czemu się zakochuje i skąd się wzięła wiara w Boga. Na podstawie różnych historii pan Andrzej przedstawia człowieka z jego odruchami i zachowaniami. Te listy, bo warto zaznaczyć, że dywagacje dotyczące istoty człowieka również opisane zostały w listach, były według mnie najciekawiej opisane. Można znaleźć w nich odpowiedzi na naprawdę ważne pytanie.

    To jest książka z gatunku tych, które nie każdemu podpasują. Sama forma książki, którą były listy jest nietypowa, nadal rzadko się po nią sięgna, ale jest wyjątkowo ciekawa. Książkę ogólnie polecam ludziom, którzy lubią poruszać trudne bądź filozoficzne tematy.

  6. Dorota Perkins

    Listy do Emilki początkowo zaskoczyły mnie swoją formalnością, zupełnie tak jakby czytało się książkę pisaną w dziewiętnastym wieku. W dwudziestym pierwszym wieku ta formalność szokuje, nawet początkowo odpycha niedostosowaniem formy do epoki w której żyjemy bo przecież traktuje o `nowoczesnej` historii . Czy rzeczywiście tak niedopasowaną? Zagłębiając się w lekturę książki można zobaczyć jak mimo upływu wieków zachowania ludzkie tak niewiele się zmieniły natomiast zmieniły się normy społeczne. Obserwujemy też bohatera, człowieka uczciwego, delikatnego, opiekuńczego, nazwałabym go mentorem, człowieka, który jest obserwatorem życia, dawcę, a nie biorce, bohatera, który daje złotówkę biednej kobiecie, jogurt zapracowanej dziewczynie, człowieka wrażliwego na ludzką krzywdę……. a mimo wszystko jego intencje zostają źle odebrane.
    Historia ta pozostawia wiele pytań, intryguje do dyskusji. Warta przeczytania.
    Dorota

  7. Julia

    Przemyślenia na temat życia

    Książka opowiada o życiu autora. Możemy w niej przeczytać wiele przemyśleń na temat życia i różnych jego aspektów. Historia jest opowiedziana w formie listów, szczególnie do Emilki, choć także pojawiają się listy do kilku innych osób.
    Książka była dla mnie dużym zaskoczeniem – spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Ale to dobrze, ważne, by książka zaskakiwała 😀
    Bardzo ciężko mi ocenić książkę, ponieważ uważam, że nie mi jest oceniać zachowanie bohatera, którym jest autor. Jednak czytałam ją z ciekawością, pewną lekkością, była to przyjemna lektura, więc postawiłam 7 gwiazdek.
    Bardzo współczuję autorowi, że jego historia tak przebiegła i że został niezrozumiany przez niektóre osoby. Dużo emocji ta książka we mnie wywołała i miałam ciągle nadzieję na dobre zakończenie.
    Cieszę się, że zostały poruszone różne tematy. Nie tylko miłość. Autor opisuje swoje podejście do życia, przemyślenia związane z przyrodą, tatuażami, lekami. Daje nam porady związane z dobrym odżywianiem. Możemy dowiedzieć się wiele na temat środowiska naturalnego zwierząt, na temat antybiotyków. Opisuje swoją miłość do ludzi, a szczególnie dzieci.
    Podczas czytania książki miałam momenty, w których myślałam sobie: „o, ja bym tu postąpiła inaczej”. Ale wiadomo – nie jestem tą samą osobą, którą jest autor. Każdy z nas postąpiłby zapewne choć trochę inaczej. I nie jest to nic złego! Super jest dowiedzieć się jak myślą i postępują inni.
    I choć z wieloma opiniami autora się nie zgadzam, mam do nich inne podejście, uważam, że wartościowe jest przeczytanie, posłuchanie zdania innych. Dzięki temu zauważyłam, jak bardzo różnią się od siebie pokolenia. Co jest ważne dla ludzi w jednym wieku, a na co zwracają uwagę ludzie mający inny wiek.

    Podziwiam autora za wytrwałość i siłę, gdyż ja pewnie przestałabym pisać do Emilki po pierwszym liście. Gratuluję dojrzałości i tego, że umie on szczerze mówić o swoich uczuciach, reakcjach, że chce rozwiązywać wszelkie problemy.
    Odchodząc od treści – bardzo podoba mi się wydanie książki, jej okładka oraz czcionka, którą jest napisana.
    Nie jest to książka na pewno łatwa. Pokazuje trudy i problemy życia codziennego. Jednak mimo to uważam, że warto się z nią zapoznać i posłuchać, co autor ma nam do powiedzenia.

    Książkę otrzymałam z serwisu nakanapie.pl z Klubu Recenzenta

  8. Jagoda

    Czy intencje zostały źle odczytane?

    W klubie recenzenta pojawiła się ów pozycja i zaintrygowała mnie okładka, prostolinijna forma koperty, pojawiły się wspomnienia. Kiedyś tyle pisało się listów różnej treści do znajomych, ukochanych itp. Była to najprostsza forma przekazania swoich wrażeń, uczuć oraz emocji, które targały nami w danym momencie.

    Dziękuję za książkę, którą otrzymałam od Pana Andrzeja Głowackiego 🙂

    Początek powieści przypomniał mi końcówkę lat 90-tych, kiedy sprzedawałam warzywa z moją babcią oraz mamą. Miło wspominam ten czas, zwłaszcza wakacyjny. Ileż przewinęło się osób kupujących, ileż rozmów przeprowadziło się z nieznajomymi. Z czasem ci nieznajomi stawali się stałymi klientami, osobami które się kojarzyło, a z czasem i znało.

    „Listy do Emilki” to powieść epistolarna, której akcja przedstawiona jest za pomocą listów. Zyskuje ona wymiar niezwykle subiektywny. Czytelnik poznaje świat i wydarzenia oczami naszego bohatera pana Andrzeja – 56 letniego dojrzałego mężczyznę, marzyciela, bacznego obserwatora, wrażliwego, uczciwego, inteligentnego, oczytanego, opiekuńczego, ukochanego wujka swoich bratanic, wbrew trochę samotnego, który pomaga bezinteresownie różnym ludziom – który jest autorem ów listów.
    Mamy bardzo intymny kontakt korespondencyjny między nim, a tytułową Emilką – dziewczyną 20 letnią , spokojną, skromną, nieśmiałą, małomówną – w której się zakochał.
    Powieść jest wzbogacona przeżyciami autora, które przeżywał w danym momencie. Poczuł się jak intruz, który jest już niemile widziany, ktoś kogo trzeba się bać. Jego intencje zostają źle odebrane i ta wyjątkowa sympatia trwająca dwa lata rozpada się jak „domek z kart”.
    Dzięki formie listowej, całość jest bardzo przemyślana i w interesujący sposób ukazana.

    Historia zakochania pozostawia nam wiele pytań, i będą one między czytelnikami zróżnicowane. Po przeczytaniu przeanalizujmy każdego z bohaterów i postawmy się w jego położeniu. Wysuną się różne zapytania i powody do dyskusji.
    Uważam, że książkę z całą pewnością warto przeczytać, ponieważ jak niewiele znaczący epizod może zmienić nasze nastawienie do ludzi!

  9. Maria

    „Listy do Emilki” to powieść epistolarna – historia pewnej miłości zapisana w listach. Zasadnicza historia rozgrywa się w ciągu kilkunastu miesięcy, w trakcie których autor wraz z każdym listem w interesujący sposób odkrywa przed czytelnikiem kolejne jej fragmenty. Ale przede wszystkim stara się je wyjaśnić w szerszym kontekście, w odniesieniu do mechanizmów, jakie rządzą światem: dla tytułowej Emilki, dla jej bliskich i dla czytelnika.

Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.